Krótka historia pewnego "Rytuału"...

 Całe 365... tfu... 368 stron zapełnionych tekstem, który według Wydawnictwa Znak, zasłużył na publikację. "Rytuał" to debiutancka powieść Grety Drawskiej, kobiety o której wiemy tak mało, że właściwie "nic", byłoby idealnym odzwierciedleniem  sytuacji. Lubię wiedzieć, kogo czytam.Tym razem pozostałam jednak w niewiedzy. Trochę fajnie, bo nie mogłam oceniać całości przez pryzmat osoby autora, trochę mniej fajnie, bo nie dowiedziałam się dlaczego takie klimaty. Może Drawska tak jak ja, w życiu osobistym również interesuje się Słowianami i słowiańskością? A może to kwestia skrzętnie przemyślanych działań marketingowych? Obecnie taka tematyka przeżywa renesans, dobrze się sprzedaje... A wiadomo, że we współczesnym świecie bardziej niż o kawałek dobrej literatury, chodzi o pieniądze. Można powiedzieć, że i to papier i to papier. Kwestia tego, który dla kogo jest bardziej wartościowy.

Dajmy jednak szansę "Rytuałowi"...


Pozornie spokojne miasteczko...mogłaby się tak zacząć niejedna współczesna historia. Zaczyna się jednak ta! Prokurator Wanda Just - ucieka w pracę, by znaleźć schronienie  przed mężem. Ci, jak to ludzie, bywają różni. Jej akurat trafił się psychiczny tyran, ze skłonnością do kontrolowania każdego z aspektów życia. By uwolnić się spod jego wpływów, kobieta wraca na "stare śmieci". Rodzinna miejscowość to jedno z tych uroczych miejsc, w którym "dobra plotka zawsze w cenie". Nie tak łatwo wyrwać się przeszłości. Sytuacji nie ułatwia fakt, że partnerem przy kolejnym śledztwie zostaje dawny kolega z podwórka, Piotr Dereń. Wanda wciąż patrzy na niego przez pryzmat wspólnych, negatywnych wspomnień. W ich domach życie toczyło się rytmem kolejnych rozlewanych kolejek. Z tym, że ojca Piotrka znacznie częściej ponosiło... Sprawa z jaką muszą się zmierzyć zaczyna się rozwijać w niebezpiecznym kierunku.  W mieście znalezione zostaje ciało... chociaż to za dużo powiedziane -   właściwie głowa. Głowa przybita do drzewa. W jeden z oczodołów - prawdopodobnie morderca, wbił włócznię.Natomiast poniżej wyryty został pogański symbol. Przypadek, działanie rodzimowierców?! Pikanterii dodaje fakt, że do morderstwa doszło prawdopodobnie w dniu, w którym parę wieków wcześniej oddawano cześć Perunowi, składając mu ofiary. Gdy informacja ta roznosi się po okolicy, mieszkańcy nie mają wątpliwości, że stoją za tym rodziny, które nad brzegiem jeziora pragną założyć osadę, na wzór tych słowiańskich. Wyrok zapada, chociaż oprócz symboliki, brak ku temu wszelkich przesłanek. Przed Wandą i Piotrem niełatwe śledztwo. Oprócz poszukiwań sprawcy będą musieli stawić czoła mieszkańcom, którzy  nie są skorzy do współpracy.



"Rytuał" to pierwszy tom z serii. Nie ukrywam, że ciekawi mnie, czy w kolejnych również będzie przewijał się wątek słowiański, czy był to jednorazowy wybieg autorki. I ostatecznie, ile tej słowiańskości będzie. Na lekturę skusiłam się właśnie ze względu na powyższy element, ponieważ byłam ciekawa, jak w obecnych  realiach zostanie to ujęte. Rozpatrując pozycję jako  kryminał, oceniam tę książkę całkiem dobrze. Momentami brakowało mi trochę budowania napięcia, ale cały wątek morderstwa został ciekawie, nieszablonowo przedstawiony. Widać tu spory potencjał i liczę na to, że  kolejne tomy z serii  będą już tylko lepsze. Jednocześnie czuję się nieco rozczarowana faktem, że dobrze zapowiadająca się kwestia, została potraktowana po macoszemu.Śmiało można było podkręcić atmosferę dodając więcej smaczków z mitologii słowiańskiej, by jeszcze bardziej zmanipulować czytelnika, zamieszać w jego ocenie sytuacji...



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jukka karolińska - kwiat, który można jeść

A imię moje... Zagorkinia.

Feromony, tak to się zaczęło...