Jukka karolińska - kwiat, który można jeść

 Od kilku lat juka wyróżnia się w polskich, przydomowych ogródkach. Chociaż jej naturalny zasięg występowania to Stany Zjednoczone, zdecydowanie zadomowiła się w naszym kraju. Ta zimozielona roślina, jest uprawiana głównie dla  swoich walorów ozdobnych, a nieliczni wiedzą, że można ją jeść. Jukka karolińska, nazywana także włóknistą kryje w sobie masę możliwości. Jeśli jesteś ciekawy, w jaki sposób można ją wykorzystać - zapraszam do dalszej części wpisu. 

Kiszone kwiaty jukki

Jukka, to jedna z roślin o wielu twarzach. W Polsce popularnych jest kilka gatunków, w tym większość doniczkowych. W ogrodach zewnętrznych pojawia się z reguły bardzo charakterystyczna odmiana i to  jej poświęcony jest dzisiejszy artykuł.

Właściwości jukki włóknistej

Jukka włóknista lub w spolszczonej wersji juka, to roślina, którą początkowo traktowaliśmy wyłącznie jako element ozdobny, chociaż już od dawna wiadomo, że amerykańscy Indianie używali jej do wielu celów, w tym jako produkt spożywczy. Gdyby móc się zanurzyć w jej właściwościach nieco głębiej, można dojść do wniosku, że przez wielorakie zastosowanie  może zyskać miano uniwersalnej. Roślina wykorzystywana jest w lecznictwie, a za surowiec służą zarówno liście i korzenie, z których pozyskać można frakcję saponinową. Na późniejszym etapie składniki są wykorzystywane  syntezie  hormonów płciowych i kortykosteroidów. 
Juka obecna była w dawnej medycynie ludowej Ameryki Środkowej, a stosowano ją w leczeniu stanów zapalnych stawów. My dopiero odkrywamy takie możliwości - wyciągi z jukki coraz częściej trafiają do produktów mających na celu zmniejszenie obrzęków i zesztywnień występujących przy w/w schorzeniu. O krok dalej poszła Szwajcaria wykorzystując Yucca filmentosa L. przy leczeniu stanów zapalnych skóry oraz  w przypadku chorób układu żółciowego. Z liści można pozyskać mocne włókna, przypominające sizal, natomiast w sytuacji kryzysowej, ze względu na dużą zawartość saponin, korzenie mogą posłużyć za szampon do włosów przez swoje właściwości pieniące.


kwiat juki karolińskiej


Jukka karolińska- jak ją jeść? 

Juka, to roślina tworząca z liści charakterystyczną kępę, bez wyszczególnionej łodygi. Dopiero w momencie kwitnienia wybija się wiodący pęd, na którym umieszczone są liczne, dzwonkowate kwiaty. To ta część rośliny interesuje nas najbardziej. Rozwijający się kwiatostan przypomina nieco wyglądem szparagi i może być spożyty po upieczeniu. Można też pozwolić mu się rozwinąć i zaczekać na właściwe kwiaty, co też sama uczyniłam. Ogromne kwiatostany są piękne, jednak dość wrażliwe na deszcz, a tego w ostatnim czasie u mnie nie brak. Postanowiłam więc kilka z nich zostawić, a z kilku przygotować kiszonki.  Fani marynat znajdą przepis dla siebie w książce "Jadalne kwiaty" Małgorzaty Kalemby - Dróżdż. 

przepis na kiszone kwiaty jukki


Kiszone kwiaty jukki - przepis

Najważniejszym składnikiem naszej kiszonki są kwiaty. Przygodę z nimi najlepiej rozpocząć od spróbowania "na surowo". W smaku są soczyste i według niektórych przypominają kalarepę. Mnie smakują, natomiast nie umiałabym ich dopasować do tego, co już znam. Jeśli kwiaty są dość słodkie, możemy przejść do etapu kiszenia, jednak jeśli po spożyciu wyczuwamy goryczkę lub pieczenie, należy je uprzednio zblanszować. Ja byłam szczęściarą i w moim przypadku obeszło się bez dodatkowych kuchennych działań. 

Proporcje są zależne od ilości kwiatów, jaką posiadacie. Słowem, to co macie mocno podociskajcie w słoiku. Ja  tym razem korzystałam z maluszków, a dwa solidne kwiatostany pozwoliły mi na zapełnienie 6 sztuk. Dodatkowo do słoika, jak w przypadku tradycyjnych kiszonek, wędrują: czosnek, koper, chrzan, gorczyca, ziele angielskie, pieprz i liść dębu lub porzeczki (możecie też wykorzystać gotową mieszankę do kiszenia ogórków).  Całość zalewamy solanką przyjmując zasadę, że na 1 litr wody przypada jedna łyżka soli i odstawiamy na około 2 tygodnie w chłodne miejsce. Uwaga! Jukka to zdecydowanie burzliwy przeciwnik. Warto mieć na uwadze, że w trakcie fermentacji zawartość słoika może nieco buzować lub dosłownie wykipieć.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A imię moje... Zagorkinia.

Feromony, tak to się zaczęło...